Być Robertem
Witam wszystkich. To mój pierwszy post i pierwszy blog. Pomysł na niego powstał przed chwilą, jest sprawą świeżą i mam nadzieję nie okaże się chwilowym kaprysem.
Traktuję go jako motywację do regularnego pisania, którego mam dużo ze względu na pracę magisterską, pomimo tego chcę się rozpisać na całego.
Nie będzie tutaj łez, ani stringów. Aktualnych analiz życia gwiazd, horoskopowych dywagacji, pewnie o giełdę też nie zahaczę...
Na początek o Robercie W. Connellu. Do dzisiaj myślałam, że to mężczyzna. Tak też o nim pisano w polskich analizach, na przykład w tekście, bardzo ciekawym zresztą, autorstwa Moniki Szczepanik dotyczącego koncepcji męskości w teoriach socjologicznych, który można znaleźć pod adresem: http://www.nowakrytyka.phg.pl/article.php3?id_article=328&artsuite=0
Otóż Robert W. Connell to australijska socjolożka, która zaproponowała pojęcie męskości hegemonialnej, czyli męskości, która jest ukonstytuowana poprzez rodzaj umowy społecznej. To ideał, do którego powinno się dążyć. To najwyższy stopień w hierarchii.
Kobiety, homoseksualiści i ci, którzy z różnych względów nie mogą być uznawani za mężczyzn hegemonialnych, są zawsze niżej.
Męskość hegemonialna to męskość, która dostosowuje się do warunków historycznych. Współczesność wyprodukowała na przykład biznesmana, jako idealnego mężczyznę. Sukces, pieniądze, wpływy. Niewiele się to różni od dawnego wojownika.
Tyle, że inaczej się to odbiera ze świadomością, że napisała to kobieta.
Tak jakby chciała potwierdzić tą hegemonię...
A może zagrać z nią...
W pewnym momencie powiedzieć: Ha! Mam was!
pozdrowienia
Oly
Traktuję go jako motywację do regularnego pisania, którego mam dużo ze względu na pracę magisterską, pomimo tego chcę się rozpisać na całego.
Nie będzie tutaj łez, ani stringów. Aktualnych analiz życia gwiazd, horoskopowych dywagacji, pewnie o giełdę też nie zahaczę...
Na początek o Robercie W. Connellu. Do dzisiaj myślałam, że to mężczyzna. Tak też o nim pisano w polskich analizach, na przykład w tekście, bardzo ciekawym zresztą, autorstwa Moniki Szczepanik dotyczącego koncepcji męskości w teoriach socjologicznych, który można znaleźć pod adresem: http://www.nowakrytyka.phg.pl/article.php3?id_article=328&artsuite=0
Otóż Robert W. Connell to australijska socjolożka, która zaproponowała pojęcie męskości hegemonialnej, czyli męskości, która jest ukonstytuowana poprzez rodzaj umowy społecznej. To ideał, do którego powinno się dążyć. To najwyższy stopień w hierarchii.
Kobiety, homoseksualiści i ci, którzy z różnych względów nie mogą być uznawani za mężczyzn hegemonialnych, są zawsze niżej.
Męskość hegemonialna to męskość, która dostosowuje się do warunków historycznych. Współczesność wyprodukowała na przykład biznesmana, jako idealnego mężczyznę. Sukces, pieniądze, wpływy. Niewiele się to różni od dawnego wojownika.
Tyle, że inaczej się to odbiera ze świadomością, że napisała to kobieta.
Tak jakby chciała potwierdzić tą hegemonię...
A może zagrać z nią...
W pewnym momencie powiedzieć: Ha! Mam was!
pozdrowienia
Oly

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna