Plastic People of the Universe
Wczoraj Havel na Wawelu był strasznie zmęczony, nie wiem czy to związane było z chorobami, które go ciągle nękają, czy po prostu nagromadzenie spotkań i bycie gwiazdą numer 1 tych dni w Krakowie tak go wyczerpało. Na konferencji każdą wypowiedzią podtrzymywał to, że znalazł się na Hradzie jakimś wyjątkowym przypadkiem, który przede wszystkim dla niego był dużym zaskoczeniem. Potem jakoś ciągnął tą swoją rolę, próbując być po prostu dobrym prezydentem. Ale w świecie polityki, który rządzi się swoistymi prawami, jego postawa jest oryginalna i nie pasuje do strategii, jaką wybiera większość: mówię tutaj np. o problemie jednolitego wizerunku, który wydaje mi się być podstawą do tego, by polityk odniósł sukces. W Polsce ten problem dobrze widać na przykładzie Platformy Obywatelskiej, która poprzez rozwarstwienie ideologiczne wewnątrz partii i brak jednoznacznych postulatów, traci w sondażach wobec dosłownego, dookreślonego i skończonego PiSu.
Havel przez zagranicę podziwiany, jednocześnie był prezydentem, którego Czasu niezbyt dobrze wspominają. To wiązało się z oczekiwaniami wobec polityków, które wszędzie są takie same. Mają być przewodnikami, mają wiedzieć, jeżeli my nie wiemy, mają znać rozwiązanie. A Havel często mówił nie wiem.
Ciekawe w tym kontekście jest spojrzenie samego Vaclava na Polskę, którą on znowu darzy sympatią i idealizuje podobnie jak my w odwrotną stronę.
To, co dla nas wydaje się być balastem, czyli ogromny wpływ kościoła katolickiego, chorobliwe przywiązanie do tradycji, przez niego, z perspektywy czeskiej było widziane jako coś wyjątkowego, coś czego Czesi nie mają, a przydałoby im się to, bo może....może łatwiej byłoby żyć?
Wieczorem w siedzibie Znaku zagrali Plastic People of the Universe, kultowy czeski zespół, przyjaciele Havla, opozycjoniści, starsi rockerzy, z historią na plecach.
A tu proszę macie Havla do obejrzenia z Plastic P.o.T.U.
Havel przez zagranicę podziwiany, jednocześnie był prezydentem, którego Czasu niezbyt dobrze wspominają. To wiązało się z oczekiwaniami wobec polityków, które wszędzie są takie same. Mają być przewodnikami, mają wiedzieć, jeżeli my nie wiemy, mają znać rozwiązanie. A Havel często mówił nie wiem.
Ciekawe w tym kontekście jest spojrzenie samego Vaclava na Polskę, którą on znowu darzy sympatią i idealizuje podobnie jak my w odwrotną stronę.
To, co dla nas wydaje się być balastem, czyli ogromny wpływ kościoła katolickiego, chorobliwe przywiązanie do tradycji, przez niego, z perspektywy czeskiej było widziane jako coś wyjątkowego, coś czego Czesi nie mają, a przydałoby im się to, bo może....może łatwiej byłoby żyć?
Wieczorem w siedzibie Znaku zagrali Plastic People of the Universe, kultowy czeski zespół, przyjaciele Havla, opozycjoniści, starsi rockerzy, z historią na plecach.
A tu proszę macie Havla do obejrzenia z Plastic P.o.T.U.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna