środa, 13 lutego 2008






to niżej to ołtarzyk zastany w pokoju i zlikwidowany (hmm), a drugi to nasz pierwszy ołtarzyk, który powstał w naszym mieszkaniu. Ponieważ nie chodzimy do kościoła, a pewne przyzwyczajenia pozostają, postanowiliśmy zrobić sobie miejsce dla rzeczy specjalnych.
Obiekty, które się tam znajdują zazwyczaj mają konotacje religijne, można je potraktować jako śmieciowate dewocjonalia, a dla nas są one świadectwem ogromnej potrzeby człowieka w uwznioślaniu swojego życia.
Jeżeli obok nich znajdzie się zielony mutant - długopis z łodzi za 3zł to nie szkodzi - niech żyje fantazja :)

Dzisiaj rano zapukała do drzwi pani, która chciała porozmawiać o prawdziwych wartościach zawartych w piśmie świętym.
Trochę mnie to przeraziło, ale zaraz wpadł mi do głowy taki pomysł:
wysłannicy sztuki współczesnej chodzący po domach niczym świadkowie jehowy i próbujący rozmawiać o prawdziwej wartości sztuki.
to by było fajne.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna