
Ta notka jest zainspirowana polityką, której nie poruszam tutaj raczej. Wydaje mi się, że jest tyle bloggerów, którzy robią to lepiej, że ja już nie muszę dokładać swojego "b" do tej układanki.
Zaintrygowało mnie jednak ostatnie wystąpienie-orędzie prezydenta. Scenariusz do niego napisał Jacek Kurski, który posiada doskonałe wyczucie tego, gdzie nacisnąć, by zabolało. Uśmiechnięty pan Jacek pewnie jest na co dzień sympatycznym człowiekiem, ale jednocześnie ma świadomość, że żeby wygrać trzeba używać radykalnych środków. Oddziela więc życie od reszty i wywołuje duchy z Wermachtu, a w przypadku orędzia duchy gejów i Niemców.
Pewne przepisy w Traktacie Lizbońskim może "godzić w powszechnie przyjęty w Polsce porządek moralny" - mówi prezydent, a na tle muzyki z "Polskich dróg" pojawia się para gejowska biorąca ślub.
Jedna z postaci odwrócona jest tyłem, drugiej twarz widzimy dokładnie.
Wizerunek.
Pan Kurski bezprawnie wykorzystał parę gejów do swojego spotu, który ma jasne przesłanie homofobiczne.
Okazało się jednak, że nie jesteśmy odcięci od świata i że to, co się dzieje w Polsce odbija się gdzieś tam zagranicą. Jeden z pokazanych w orędziu gejów zgłosił skargę do konsula polskiego w USA.Następnie opowiedział o tej sprawie dziennikarzowi z New York Times, który napisał, że orędzie prezydenta skierowane było do "wiejskiego, katolickiego, konserwatywnego elektoratu w Polsce wschodniej".
Tak. Nie dziwię się takiemu podsumowaniu, ale też nie o to mi chodziło.
Wydaje mi się, że problemem wizerunków krążących w internecie, które albo sami umieszczamy, albo ktoś inny za nas to robi sprawia, że nasza twarz może zostać wykorzystana bez naszej zgody, w jakiś absurdalnych okolicznościach. Myślę, że byłabym bardzo zaskoczona, gdybym odnalazła siebie w jakimś propagandowym chińskim materiale, który pokazywałby mnie, obładowaną zakupami, jako przykład zepsutego konsumpcjonizmu zachodu.
Ciekawie również wygląda sprawa z wykorzystywaniem wizerunków w wizualizacjach przez architektów. Tworząc plansze projektowe, muszą wypełnić je ludźmi, którzy dają wyobrażenie o skali budynków i sprawiają, że łatwiej siebie w tym środowisku wyobrazić.
Wizerunki ludzi, które widzimy na wizualizacjach to zazwyczaj ściągnięte z internetu "anonimowe" zdjęcia.
Jakim zaskoczeniem musi być znalezienie siebie na planszy najdroższych apartamentowców, przechadzającego się po eleganckich chodnikach, albo leżącego na balkonie.
Uważaj, to się może zdarzyć każdemu.