No country for Old man
Ktoś kiedyś powiedział mi,że powinnam obejrzeć "Tulipany".
Szukałam tego filmu wszędzie. Kiepsko mi szło, później zapomniałam.
Po kilku latach znajduję go w pobliskiej wypożyczalni "Piracik".
Natychmiast wypożyczam.
Oglądam.
Nudzę się.
Rozczarowanie.
A temat fajny...
Trzech starszych panów, którzy chcą przeżywać swoje życie. Nie chcą dać zamknąć się w getcie ludzi starych. Jeden z nich jest zapalonym kierowcą rajdowym i z chorym sercem chce wystąpić w wyścigach. Kolejny to przebrzmiały playboy, który odnajduje w sobie potrzebę stabilizacji. I - uwaga - największe zaskoczenie pan, który ma ksywkę Lolo,
jest bardzo elegancki, zdystansowany, a na końcu przyznaje się przyjacielowi, że jest gejem, pedziem, ciotą - jak to sam określa.
Materiał na historię całkiem ciekawy. Tym bardziej z perspektywy polskiej, gdzie starsi ludzie są na marginesie; co widać po fenomenie Radia Maryja - miejsca stworzonego dla nich, miejsca, które pasożytuje na samotności, odrzuceniu, wykluczeniu, jakkolwiek to nazwiemy.
Polscy staruszkowie nie pojadą na wakacje na Majorkę, bo ich nie stać. Nie będą brać udziału w życiu społecznym, bo nikt ich do niego nie zaprosi.
Jednak ten film nie powie za wiele o tym, co głębiej. Prześlizgując się przez temat da nam jedynie wiele momentów do kontemplacji (czyt. nudnych).
Ale jeżeli komuś z was jednak wpadnie w ręce, to zwróćcie uwagę na sceny miłosne. Oj daleko nam do takiego np. Wong Kar Waia...nawet do przeciętnego amerykańskiego filmu nam daleko...
Szukałam tego filmu wszędzie. Kiepsko mi szło, później zapomniałam.
Po kilku latach znajduję go w pobliskiej wypożyczalni "Piracik".
Natychmiast wypożyczam.
Oglądam.
Nudzę się.
Rozczarowanie.
A temat fajny...
Trzech starszych panów, którzy chcą przeżywać swoje życie. Nie chcą dać zamknąć się w getcie ludzi starych. Jeden z nich jest zapalonym kierowcą rajdowym i z chorym sercem chce wystąpić w wyścigach. Kolejny to przebrzmiały playboy, który odnajduje w sobie potrzebę stabilizacji. I - uwaga - największe zaskoczenie pan, który ma ksywkę Lolo,
jest bardzo elegancki, zdystansowany, a na końcu przyznaje się przyjacielowi, że jest gejem, pedziem, ciotą - jak to sam określa.
Materiał na historię całkiem ciekawy. Tym bardziej z perspektywy polskiej, gdzie starsi ludzie są na marginesie; co widać po fenomenie Radia Maryja - miejsca stworzonego dla nich, miejsca, które pasożytuje na samotności, odrzuceniu, wykluczeniu, jakkolwiek to nazwiemy.
Polscy staruszkowie nie pojadą na wakacje na Majorkę, bo ich nie stać. Nie będą brać udziału w życiu społecznym, bo nikt ich do niego nie zaprosi.
Jednak ten film nie powie za wiele o tym, co głębiej. Prześlizgując się przez temat da nam jedynie wiele momentów do kontemplacji (czyt. nudnych).
Ale jeżeli komuś z was jednak wpadnie w ręce, to zwróćcie uwagę na sceny miłosne. Oj daleko nam do takiego np. Wong Kar Waia...nawet do przeciętnego amerykańskiego filmu nam daleko...

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna