poniedziałek, 10 sierpnia 2009

To fala...

Moje:
- uderzanie piłką o ścianę szkoły podstawowej obok domu (całymi dniami)
- słonecznik, miliony łupek pod nogami jak galaktyki
- mostek na rzece, której nazwy nikt nie kojarzy, może nie ma nazwy, może to tylko lokalny dopływ Bogacicy. Na mostek, ceglany mostek chodziło się poznawać ludzi płci innej, patrzeć kto przejeżdża, kto nowy.
- motorower firmy Romet. Przedmiot pożądania, kiedy mogło się jeździć na nim jedynie pomiędzy rodzicami. Miejsce na baku zarezerwowane dla brata. Wysłużony, oddany do zabawy już nie ekscytował. Jeździliśmy nim w kółko po boisku, aż komuś pomylił się hamulec ze sprzęgłem.

cdn.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna