czwartek, 20 sierpnia 2009

Spal

Ponieważ wszystko było masowe, stało się prostsze – mówił Beatty. – Niegdyś książki zwracały się do niewielu ludzi, rozproszonych tu i ówdzie. Mogły sobie pozwolić na odrębność. Świat był obszerny. Ale potem świat stał się pełen oczu, łokci i ust. Podwójny, potrójny, poczwórny wzrost zaludnienia. (…)

Przede wszystkim spokój, Montag. Daj ludziom konkursy, które można wygrywać pamiętając słowa popularnych przebojów, nazwy stolic stanowych i ile kukurydzy wyhodowano w Iowie w ubiegłym roku. Napchaj ich niezapalnymi faktami, wbij w nich tak cholernie pełno suchych faktów, żeby czuli się nasyceni i niebywałe “zdolni” posiadając taką wiedzę. Wtedy będzie im się zdawało, że myślą, i będą mieli poczucie ruchu nie poruszając się. I będą szczęśliwi, ponieważ fakty tego rodzaju nigdy się nie zmieniają. Nie dawaj im żadnego śliskiego materiału w rodzaju filozofi czy socjologii, by wiązała te fakty. W ten sposób osiąga się tylko melancholię. Człowiek, który potraf rozłożyć na części ścianę telewizyjną i złożyć ją z powrotem, a większość ludzi w dzisiejszych czasach to potraf, jest szczęśliwszy od tego, który usiłuje obliczyć, zmierzyć i rozwiązać zagadkę wszechświata, bo tego nie da się obliczyć i rozwiązać, a człowiek czuje się potem tylko diabelnie przygnębiony i samotny.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

To fala...

Moje:
- uderzanie piłką o ścianę szkoły podstawowej obok domu (całymi dniami)
- słonecznik, miliony łupek pod nogami jak galaktyki
- mostek na rzece, której nazwy nikt nie kojarzy, może nie ma nazwy, może to tylko lokalny dopływ Bogacicy. Na mostek, ceglany mostek chodziło się poznawać ludzi płci innej, patrzeć kto przejeżdża, kto nowy.
- motorower firmy Romet. Przedmiot pożądania, kiedy mogło się jeździć na nim jedynie pomiędzy rodzicami. Miejsce na baku zarezerwowane dla brata. Wysłużony, oddany do zabawy już nie ekscytował. Jeździliśmy nim w kółko po boisku, aż komuś pomylił się hamulec ze sprzęgłem.

cdn.

piątek, 7 sierpnia 2009

Epizod - któego j

Cierpiący w końcówce życia na chorobę psychiczną Nietzche rankiem 3 stycznia 1889 roku wychodząc z domu położonego nieopodal Piazza Carlo Alberto w Turynie zobaczył dorożkarza okładającego batem swego konia. Z przeraźliwym wrzaskiem ruszył przez plac i uwiesił się zwierzęciu na szyi. Zaraz potem stracił świadomość. Kiedy ocknął się w swoim mieszkaniu, nie był już sobą. Dotkniętego obłędem Nietzschego pilnie przewieziono do kliniki dla nerwowo chorych w Bazylei.